Wojaczek Rafal - Wiersze Zebrane

Download Wojaczek Rafal - Wiersze Zebrane

Post on 15-Jul-2015

115 views

Category:

Documents

0 download

Embed Size (px)

TRANSCRIPT

<p>Wiersze zebrane</p> <p>1</p> <p>2</p> <p>Rafa Wojaczek</p> <p>Wiersze zebrane</p> <p>redakcja Bogusaw Kierc</p> <p>Wrocaw 20053</p> <p>4</p> <p>SEZONT ksieczk daj Teresie</p> <p>1969</p> <p>Martwy sezonSEZONJest porcz ale nie ma schodw Jest ja ale mnie nie ma Jest zimno ale nie ma ciepych skr zwierzt niedwiedzich futer lisich kit Od czasu kiedy jest mokro jest bardzo mokro ja kocha mokro na placu, bez parasola Jest ciemno jest ciemno jak najciemniej mnie nie ma Nie ma spa Nie ma oddycha y nie ma Tylko drzewa si ruszaj niepospolite ruszenie drzew rodz czarnego kota ktry przebiega wszystkie drogi</p> <p>5</p> <p>MARTWY SEZONZjechaem tu nie w por Sezon jeszcze nie otwarty a ju miejscowi mwi e tu si nic nie zacznie Wczoraj widziaem wyniesiono w kubeku pana profesora taki by may Tak, tu si ludzie kurcz oszczdno na jedzeniu i deskach na trumn Pan profesor Pan profesor to bya caa epoka Cign za sob nog To by lad po ostatniej kochance pana profesora miaa na imi Andrzej Tak, tu ju nic si nie zacznie Tak, zjechaem tu nie w por kto yw ten umiera popiesznie jedn woln ju sal zamieniono na skadzik pewnie ju niedugo zao tu klamki Tak, to ju jest koniec Myj korytarz Pastuj podogi1965</p> <p>6</p> <p>PISZ WIERSZSiedz w kcie w swoim pokoju zamknity na klucz Od czasu do czasu by sprawdzi czy yj jeszcze szpilk si nakuwam a do wntrza czaszki wprowadzam widerek Ale albo te sposoby s zawodne albo ju nie yj. Siedz w kauy krwi to jest moja krew mwi ale wcale nie jestem tego pewny W takim razie krew moich zwierzt psa miego i innego psa mojego krew mojej fauny spokojnej. Maczam palec w tej cieczy ciemniejcej gstniejcej i wypisuj na cianie paradoks: pierwszy lepszy trup jest lepszy od ywego byle martwy Przygldam si dugo dzieu kademu sowu</p> <p>7</p> <p>kadej literze z osobna nagle zauwaam e ciana jest czysta biaamarzec 1965</p> <p>8</p> <p>PEWNA SYTUACJANajwyraniej obcito mi donie Pisz Patyczkiem przywizanym do prawego kikuta Maczam w patyczek w brunatnym atramencie Jestem take bez gowy Znamion mojej pci Nki kto subtelny umy i schowa Tak jestem W wannie si wyleguj W ciepej krwi moich zwierztI 1965</p> <p>9</p> <p>***Ludzie kad si spa Przed snem dobrze zje jabko Ja ksi Akwitanii wspinam si na drzewo w najlepszym wyjciowym ubraniu Podgldam ssiadk rozbierajc si do snu Duma zniosa sdy wartociujce powiada inny Francuz te szalony Lewa pier ssiadki jest nieco wiksza od prawej Zwichnita symetria to wanie to Potem spadem z drzewa</p> <p>10</p> <p>NASZA PANIWszyscy pjdziemy na jej pogrzeb bo jest pewne e umrze przed wszystkimi nami Cmentarz jest pooony bardzo malowniczo i my j uoymy bardzo malowniczo Ktry to ju z kolei cmentarz i ta brama z wystylizowanym napisem Wic przykryjemy j szczelnie ziemi dla niepoznaki miejsce zaoymy darni Powiemy sobie dobrze jest jak jest i odejdziemy do swych obowizkw2 V 1965</p> <p>11</p> <p>ONPrzyszed Niewiele mia do powiedzenia Pokaza ostrze i umiechn si Wszystkim nam nagle zrobio si niedobrze Usiad na aweczce zerwa stokrotk Powcha i przytwierdzi j do klapy Kiedy rozemia si ze strachu zaczo mierdzie Ale on mia sab gow Pierwszy nie wytrzyma i wsta Odszed na stron a my zaczlimy oddycha A potem poszed ju cakiem i nie wrci</p> <p>12</p> <p>MIT RODZINNYTo jest kiebasa To jest moja matka jadalna Ona wisi na niklowym haku i pachnie kominem Ona jest tania zreszt nigdy si nie droya bya wyrozumiaa i znaa moliwoci Ja jestem synem mojej matki i pewnego modzieca ktry nie by ostrony a pewnie by zoliwy a moe tylko nie wiedzia Matka wtedy bya zamroczona potem byo jej al Teraz ja jestem godny a moja matka wisi Wic wpatruj si w wystaw i czuj jak mi cieknie lina i sperma Wiem za chwil ju nie bd si waha wejd i poprosz t wanie To jest kiebasa To jest moja matka jadalna A to jest mj gd dziecinny1965</p> <p>13</p> <p>EROTYKNie umiem napisa wiersza By by taki jak to ciao ciao Nie umiem myle Ciao jest czarne Ciao mierdzi Ja nie jestem malarzem Umiem tylko kopn w brzuch Na ulicy goni psy Hycle Obdzieraj mnie ze skry17 I 1966</p> <p>14</p> <p>MARTWY JZYKPalcami ustalam rysy mojej twarzy Dwa palce wsadzam w usta i przydaj twarzy umiechu Jest to umiech rozdzierajcy przetuszczon blad skr Jest to umiech od ucha do ucha wypeniony zwojami jzyka To jest martwy jzyk1965</p> <p>15</p> <p>NIGDY NIE OTWIERA OKNAPamitaj nigdy nie otwieraj okna w czterech cianach wiatr nie wieje dbaj o gow i o r i zaczerpuj wci na nowo wprost ze rda mieszczaskiego nie myl o tym e ci si odnawia stygmat ty... Nie pisz listw do siebie kto to widzia pisa listy do zmarych</p> <p>16</p> <p>Pisz mio***dla ciebie pisz mio ja bez nazwiska zwierz bezsenne pisz przeraony sam wobec Ciebie ktrej na imi By ja miso modlitwy ktrej Ty jeste ptakiem z warg spywa kropla alkoholu w niej wszystkie soca i gwiazdy jedyne soce tej pory z warg spywa kropla krwi i gdzie Twj jzyk ktry by koi bl wyniky z przegryzionego sowa kocham</p> <p>17</p> <p>***znw widz Ci yw a do skurczu w gardle te sensacje bolesne jak poywienie konieczne alkohol piekcy w gardle nieustanna elegia cudzoziemko na Ziemi mordercw co oni robi przy Tobie uwierz Twoja szansa to moliwo innej ry ale przecie Ciebie nie ma jest imi Teresa co tyle jest ile mog sprosta a potem znowu cierpki posmak kolejna gorycz ale przecie Ty jeste kiedy ja tylko jak Ty si zgodzisz</p> <p>18</p> <p>JA: KAFKAPrzeroso mnie serce cay jestem wewntrz korze Biae trawki wyrastaj mi z warg Julia crka rzezaka wprawnymi po ojcu wargami uprawia moj chorob1966</p> <p>19</p> <p>YDWKAWesza dziewczyna zasna kobieta a ydwka ni si Naga jak oddech bolesna jak wntrze puc wyuskana z imienia wstydzi si Pochyla si nade mn i prosi drobnymi piersiami Stygmat kropla ywej krwi utkwiona w jasnym czole28/29 V 1966</p> <p>20</p> <p>KTRA ZMCZONA PIKtra zmczona pi a ciao jej jest noc dzie upiony w jej ciele co to jest e si nie odrniam od jej ciaa wit stop szlachetny ksiyca i soca dojrzewa w nocy w jej nie gorcym co to jest e z jej snu nie mog wyj mojego snu mj sen w jej zacinitych doniach zarazem jej oddech a take iskra co spina pice ciao z ptakiem ktra zmczona pi mj sen zakwita w jej nie ofiarowana niegdy moda ra22 IV 1966, w poudnie</p> <p>21</p> <p>IMI I CIAOktry mnie boli ciemny sen Teresa wywiecam ze snu jasne ciao bo Ci dao gdy zawarte w doniach to zdaje si spokojniej oswajanie snu i tylko imi pulsujce w suchych sutkach i tylko donie coraz to wiec6/7 maja 1966</p> <p>22</p> <p>MWI DO CIEBIE CICHOMwi do ciebie tak cicho jakbym wieci I kwitn gwiazdy na ce mojej krwi Stoi mi w oczach gwiazda twojej krwi Mwi tak cicho a mj cie jest biay Jestem chodn wysp dla twojego ciaa ktre upada w noc gorc kropl Mwi do ciebie tak cicho jak przez sen ponie twj pot na mojej skrze Mwi do ciebie tak cicho jak ptak o wicie soce upuszcza w twoje oczy Mwi tak cicho jak za rzebi zmarszczk Mwi do ciebie tak cicho jak ty do mnie11/12 VI 1966</p> <p>23</p> <p>ONA MWI, E J MIO BOLIOna mwi, e j mio boli ten czarny kwiat co ronie w zwizej gowie Kwiat co uciska wic s oczy z wysikiem Ona patrzy krzakiem ktry si we mnie zapala22/23 IV 1966</p> <p>24</p> <p>MOJEJ BOLESNEJMojej bolesnej przynosz wszystk krew to cikie wiato nocy niech zakwitnie socem w Jej dniu Mojej bolesnej oddaj wszystek oddech to drzewo niech szumi w Jej duszn noc Mojej bolesnej ni dobr mier29 V 1966</p> <p>25</p> <p>miertelny wiersz***Uspokj si, mj nie, jej nie ma Ale ona jest a serce cise, kryszta strachu Ona jest, mj nie a krew zbielaa Nie ma jej, ona w kadym pomyku ostatnie serce, miertelny wiersz Nie ma jej, ona w kadym oddechu, echo12/13 VII 1966</p> <p>26</p> <p>** *Boj si ciebie, lepy wierszu Boj si biaego snu Tak ci pisz, biay wierszu a kada litera jest cyfr lku Tak smakuje Jej ciao nieobecne, odlege o wiorst snu Szron snu na wargach i szorstkie podniebienie jak szorstka skra gwiazdy...7/8 VII 1966</p> <p>27</p> <p>OKNOI Gowa jest zimna Gwiazda chodzi przeyk tylko okno ponie we krwi Lubi by obcy pod Twoim oknem jakby na p urodzony. Myl o Twoim brzuchu rce chowam za siebie Teraz sprawdzam rysy swojej twarzy jakbym je ustala z Twoimi wargami. mier jest obojnakiem.</p> <p>II Gwiazda przecieka do stp I tak musz i twarz pali a podbrzusze jak otwarte okno Kiedy pisz wiesz o czym ja myl Lecz czy pic mona zbudzi grzeczniew sierpniu 1966</p> <p>28</p> <p>` ZRENICACzas Jest biay, wyduony W stron serca. Ptaki rosn przez serce. Gdzie czas si koczy, po drugiej stronie serca Mieszkasz niewidzialna. Powietrze Szepce Do mnie Twoje ciao. Mio jest krwi rozleg. Gwiazdy s echem Twoich oczu I poruszaj si po ciekach Wydeptanych przez Twoje sny Gdzie noc si koczy. Gdzie mier si koczy moja pami rozszerzona.</p> <p>29</p> <p>UMIEM BY CISZMio to czowiek niedokoczony Eluard</p> <p>Kocz si w twoich oczach umiem by cisz Kocz si w twoim nie Ostatnie echo jest cisz to miejsce gdzie koczy si twoje spojrzenie Sen mnie olepia, rozjarzona iskra serca Kocz si w twoim sercu Przez sen, przez ciebie donosz siebie do twojej mierci14-16 VII l966</p> <p>30</p> <p>GwiazdaROZSTANIE ROZSTANIEDziewczyna, ktra nie bdzie ju Tob, Twoj ma posta i Twj czyni gest, Twoje spojrzenie jeszcze u niej w oku lecz zbroi kad rzecz ju przeciw niej. Pereki Twojej ju u niej ozdoby przechodzi szyj przenikliwy rut. Wyhodowany Twj gd zjada ju dziewczyn, ktra nie bdzie ju Tob. Ju zaraz zacznie je nawet odchody; ju rozpacz siedzi we woskach Twych brwi, Dziewczyna, ktra nie bdzie ju Tob, Twym jeszcze gestem zamknie za mn drzwi.</p> <p>31</p> <p>EKLOGAZnw bd spa za oknem T. Z.</p> <p>Nie patrz wci w okno... Tam ju zima si zaczyna. Gwiazda mrozu bezsenna jak pusta koyska. Cho do Ciebie sen przyszed na mikkich podeszwach nie zasypiaj niech raczej rozpuci Ci si w krwi. Ten krzyk nie by za oknem i nie by krzyk dziecka Ty krzykna znienacka ujrzawszy twarz snu. I wymwia imi i Krlewna nieka w Twojej doni za oknem ju grzeje swe stopy. I wiem, zaniesz... nieg zdepcze ci czerwon stop mier zamieszka na wargach takich bezbronnych w nie.</p> <p>32</p> <p>GWIAZDAI znw jeste bogatsza ode mnie o t mier ktr Ci wymyliem i ju si staa wana: w zalkach twoich pistek dojrzewaj chrabszcze. I jeste ironiczna jak piszcy si wiersz a ja mam donie smutne jak opuszczone gniazda i kada czstka myli znw Ciebie yw zmyla. I prbuj z warg zliza nie chcian szorstk ros rdza mwi jzykowi i jzyk nie powtarza Donie nie moje... Nagle gwiazda przez do przecieka. I cho zamknem oczy ugina si powieka wic wiem ju, e ta gwiazda jest Twoj krwi, co ronie a do nieba, najdusze spojrzenie Twego serca.</p> <p>33</p> <p>PROLEGOMENA DO INNEJ BAJKIJest inna bajka...</p> <p>Cho ksiyc nie zszed jeszcze, cho jeszcze nie wierz ju nad wiat wschodzi socem nieznanym Twoje serce. I w oczach ju si krci wiat jakby pocztek by wiata: w Twoim oku te biegn przez przestrzenie ulege im dwie armie jak dwa sny. I oto poznajesz: jedn wiedzie Nikt za mnie; jakby obok Boa Krwka przed drug i wiesz ju, e bdzie bitwa jak dwu ywiow. Gdy Krwka znw odbiegnie do nieba Nikt ju za ni, Twoje serce zbada: dla mnie, nim si na nowo naucz mwi nazwa.1965 -1968</p> <p>34</p> <p>List do Krlowej PolskiLIST DO KRLOWEJ POLSKINie mog Ci uwierzy, e szukasz mnie, cho widziaem: Twoje niebieskie wosy umylnie si zapltay w nisk chmur na ktrej zwiedza Polsk mj gd. Nie mog Ci uwierzy cho w nocy nad Jasn Gr ka stana: to wiecca mga i wycieka spod niej kwana kropelka gwiazdy prosto do ust. Nigdy Ci nie uwierz bo kiedy wyszy mi z jelit wszystkie glisty i ciao wyparowao w kulisty piorun ktry wirujc unosi si ku mgle to wtedy nagi Murzyn, co wyszed z dna mgy, przez tub powiedzia: Obud si!1967</p> <p>35</p> <p>LIST SPOD CELIJest figurka ulepiona z chleba razowego jak Twoje podbrzusze. I nazwaem j jak kiedy Ciebie, by Twe imi nie byo mi puste. Ulepiem swoimi palcami, ostrzem drzazgi zaznaczyem ppek, postawiem j na parapecie wiata, ktry wieci za kratami. Teraz patrz na ni, czy ju sucha. Widz w grudzie szpary, lecz lin. Jest mj jzyk, Twoje suche usta kiedy byy rwnie chonn glin.1967</p> <p>36</p> <p>LIST SPOD CELI IIChobymy sobie przed snem dugo je powtarzali Twoje imi jest ciek co nigdzie nie prowadzi. I sen wreszcie si waha czy wybra znw t stron dokd przez niebo id tylko gwiazdy bose. I tak we nie lecz bez snw leymy do rana jakby nas skopano na nieaskawe dno. A jest nas dziewiciuset i w naszych celach md mg szyby zadymi porannej mierci zapach.1967</p> <p>37</p> <p>Pod cianANTYCZNEWidzisz: tam ley, w ciasnej kpie swej mierci. Przy nim jak sztandar naga wdowa, co wie, e jest wanie wdow podwjn: niemiertelno jest spraw gupi i smutn. Widzisz: bogini taczy i uwierz, e ona taczy nie przestanie bo tamten wci do niej mwi: Guptasku! Gdy ksztat twoich poladkw wyjawi mi si w biaym nie pamici dopiero sprawdz, czy idealny... Bo zrozum: on nie umia ju kocha jej, skoro adnej nie mia nadziei, e mu pod ask doni z tej aski umrze. Lecz cho nie umia kocha jej, widzisz: nie umie powstrzyma swojej doni, co tacem wci dyryguje.IX 1967</p> <p>38</p> <p>POD CIANNie widzielimy jej nigdy lecz gdy czasem zwszymy smak naszej liny jest smakiem jej liny. Kiedy musielimy pi z kropelki jej liny mwi nam nasze sklejone plastrem wargi. Lecz nie wiemy kim jest: moe jest nami jej gwiazda jeli spada w gb nieba spada. Jest mieszkaniem naszej mierci, co odrasta cigle od nowa jak wosy pod pachami.</p> <p>39</p> <p>PIOSENKA BOHATERWStanisawowi Byo ycie Chaciskiemu</p> <p>Jej ycie nasze, i lina. Ale nie nasza ju Ziemia co nam spod kolan bia mg wanie wycieka. Kto nam powie gdzie mieszka bdziemy my i wina... Nam tylko czeka nie wiedzc, czy kto znowu powie: ywa a take, czy powiemy to sami, a nawet w dobrze nam przecie znanej mowie czy powie noc. Nam tylko wierzy nie przesta. Bo musi zabrzmie ten gos albo cho echo w niebie obudzi t gwiazd co by si moga mieni koysk naszej mierci.1967</p> <p>40</p> <p>Ptak, o ktrym troch wiemWSPOMNIENIETo byo chyba wtedy, gdy z lici cieka listopad. Wic by botnisty ogrd i ciebie ju nie byo. Moje ycie, ktremu twoja mier si nia szczur dziury w ogrodzeniu poszuka pobiego. To byo wanie wtedy, gdy gwiazda nieba pochmurna nad ogrodem ciemniaa; gdy echo, co podsuchao twj gos ze rodka mierci przeduyo za pot do ucha podbrzusza. Wic kiedy ju nie mogem dojrze tropu apek szczurzych na drce; kiedy listopad mi kapa z wosw; gdy lepka gwiazda co z rozpitych spodni rosa spada do bota, wtedy byem tob.</p> <p>41</p> <p>URYWEKdugo obraano dwie kobiety we mnie; od serca i od ksiyca muzyka, wska, przeduona a za mj cie rozwizywaa im krew i linia jaskki, cho bezwiednie naruszaa ich ulotn granic wreszcie przestaem odrnia pory a podbrzusze jest sow22 XI 1966</p> <p>42</p> <p>DAMSKI KLUBChodz wok zielonego drzewka Wok choinki chodz cakiem nago A kada trzyma w prawej rce wiec A kada wieca nierwno si spala A lew rk kada kad drapie Drapie j w plecy a do krwi j drapie Potem przykada wiec do krwawicej rany Potem porzuca wiec i pod drzewkiem kuca Kucaj wok zielonego drzewka Rodz potworki tureckim sposobem A potem jakby cakiem zapomniay Gdzie byy co robiy Ubieraj si i wychodz30 IX 1965</p> <p>43</p> <p>PTAK, O KTRYM TROCH WIEMPatrzy na mnie moja twarz odbita w chmurze mgy, co wysza mi z ciaa przez szpary w powiekach. A to jest mga krwi i ju za horyzont cieka. A mj wydech co take jest krwi, tylko such, jest wiatrem pionowym co jeszcze zakotwiczony w ry puc jest odyg krcego ptaka. Lecz e ziemia si wanie odwrotnie obraca obracaj si we mnie puca a przez usta wyszarpn si spomidzy eber niby chustka. Wic pki jeszcze jest niebo, moja twarz rozlega, pki nad horyzontem krew wieci jak jutrzenka, pty ptak zna miar swego wy...</p>